Historia

14 lipca 1984 roku w Kiekrzu obył się pierwszy triathlon w Polsce! Jaka była jego historia? Ilu uczestników brało w nim udział? Z jakimi trudnościami musieli zmierzyć się zawodnicy? I oczywiście kto jako pierwszy przekroczył linię mety pokonując 1500m pływania, 50 km jazdy na rowerze i 20 km biegu? Cofnijmy się do tego dnia…

Dzięki rosnącej w Ameryce i Zachodniej Europie modzie na triathlon, także w Polsce rosło zainteresowanie tą dyscypliną sportu. W 1984 roku Ogólnopolską Spartakiadę Młodzieży organizował Zarząd Wojewódzki Towarzystwa Krzewienia Kultury Fizycznej w Poznaniu. Po raz pierwszy do programu Spartakiady wciągnięty został triathlon. Na miejsce zawodów wyznaczono podpoznański Kiekrz. Na starcie stanęło 137 zawodników, w tym 3 kobiety. Oczywiście nikt nie pływał wtedy w piankach, a temperatura wody w Jeziorze Kierskim wynosiła tego dnia 17 stopni Celsjusza. Przepisów stanowiących, przy jakiej temperaturze pływanie jest dozwolone lub zabronione w Polsce jeszcze nie opracowano.

Zdecydowanym faworytem klasyfikacji generalnej był Jan Olesiński, olimpijczyk z Moskwy i mistrz świata w pięcioboju nowoczesnym. Jak wspomina dziś Jan Olesiński, był wtedy w optymalnym wieku dla pięcioboisty. Przez bojkot Igrzysk Olimpijskich w Los Angeles postanowił poszukać alternatywnego zajęcia do uprawiania pięcioboju. Zgodnie z przewidywaniami Olesiński, wraz z jeszcze jednym zawodnikiem, oderwał się od grupy już na pływaniu. Szybko osiągnęli ponad 150-metrową przewagę. Jednak z wody wyszedł pierwszy Jarosław Łabus, student AWF Poznań. Dopiero na drugim miejscu z wody wyszedł Olesiński.

Jak wspomina jeden z uczestników tego triathlonu, Karol Majewski, na uczestników czekały nie lada wyzwania.

– Podczas części rowerowej zrobił się upał. Czołówka zawodników jechała w grupie. Pilotem był motocyklista. Część trasy prowadziła przez budowaną drogę, pokrytą świeżo wylanym asfaltem. Zawodnicy utknęli wąskimi kołami w rozgrzanym asfalcie. Musieli biec poboczem z rowerami na plecach.

Podczas części rowerowej sędziowie nie zdołali policzyć, ile rund przejechali zawodnicy (o chipach nikt wtedy nie słyszał). Pech chciał, że dwaj zawodnicy przejechali o jedną rundę za dużo, wśród nich był właśnie Jarosław Łabus. Za organizację części kolarskiej poznańskim działaczom ostro dostało się w lokalnych mediach. Trasa była słabo oznaczona, nie było punktów żywieniowych, ani sędziów na niebezpiecznych zakrętach. Na newralgicznym zakręcie we wsi Napachanie miejscowi chłopi sami wzięli sprawy w swoje ręce: kierowali ruchem, zatrzymywali nadjeżdżające samochody i traktory oraz podawali zawodnikom wodę z wiadra. Także na biegu nie było do końca wiadomo, kto przebiegł cały dystans, czyli trzy pętle, a kto tylko dwie.

Wielki faworyt, Jan Olesiński, potrzebował 3 godz. 19 min. 15 sekund na pokonanie dystansu. Ciekawostką jest, że drugie miejsce, ze stratą 15 minut, zajął Stanisław Zajfert.

Organizacja Zawodów triathlonowych przeszła przez lata wielką metamorfozę. Nie ma już mowy o pomyłakch i błędach o jakich czytamy wyżej. Każdy organizator stara się aby zawody odbywały się na jak nawyższym poziomie a jedynymi przeszkodami na jakie można napotkać to walka z własnymi słabościami. Triathlon to typowy sport indywidualny. Zwycięża zawodnik z najlepszym czasem. Jeśli start odbył się ze startu wspólnego jest nim zawodnik, który pierwszy dobiega do mety.

Zawodnicy nie mogą korzystać z pomocy z zewnątrz oprócz wolontariuszy zajmujących się dostarczaniem żywności na trasie. Zazwyczaj zabronione są taktyki zespołowe, które np. podczas jazdy rowerem mogą doprowadzić do zmniejszenia oporu powietrza. Zawodnik nie może używać szklanych butelek ani sprzętu elektronicznego z wyjątkiem zegarka. Uczestnik zawodów nie może robić niczego, co stanowi zagrożenie dla siebie lub innych uczestników. W praktyce jednak każda impreza triathlonowa charakteryzuje się mniej lub bardziej zmodyfikowanymi zasadami, zawartymi w regulaminie zawodów (ze względu na trasę, ukształtowanie terenu, porę roku itp.), dlatego też trudno jest ustalić sztywne zasady dla wszystkich wydarzeń.

Niewątpliwie triathlon stał się dyscypliną bardzo popularną. 35 lecie, które będziemy obchodzić 14 lipca 2019 roku pokazuje, że do tego typu zawodów dołącza coraz więcej osób, którzy rywalizują między sobą na różnych dystansach. Jan Olesiński triathlonem interesował się już od 1982 roku. W szczególności ciekawił go Ironman na Hawajach. Na obozach w Dżonkowie jak sam mówi

Bawiłem się w triathlon. Pływałem 1 km na basenie, później jeździłem na rowerze i biegałem. W lipcu 1984 roku jechaliśmy na obóz do Dżonkowa. Usłyszałem o zawodach w Kiekrzu i postanowiłem wystartować „po drodze”. Nawet nie pamiętam, od kogo pożyczyłem rower.

A jak wygląda Twoja historia z Triathlonem? Jedno wiemy na pewno…Warto wziąć udział w tym wyjątkowym jubileuszu i dołożyć swoją cegiełkę w historii polskiego triathlonu!

14 lipca 1984 – 14 lipca 2019… Triathlon Kiekrz – Historia lubi się powtarzać!

Źródło:
http://akademiatriathlonu.pl/dokladnie-29-lat-temu-narodzil-sie-triathlon-w-polsce/
http://www.sportowahistoria.pl/
foto: Jarosław Łabus, Stanisław Przybylak